Że, gdy z wieczności głuche padnie słowo,

To trzeba z dumnie podniesioną głową

Zawsze gotowym być na długą drogę?

Napróżno chciałbym, ciszą kołysany,

Wsiąknąć bez czucia w te mroki i cienie;

Z godziną zmierzchu zaczął swe istnienie

Jakiś świat drugi, tajemny, nieznany...