Przegina się w wodę kielich biały

I lilia, zwiesiwszy pierś, kona,

Otruta moczarem,

Patrząc w gwiazdy na dnie...

— Cicho... Zaraz liście będą spadały.

Moczary

Wśród splotu wiklin, trzciny i wysokiej trawy

Tajemny moczar leśny wody swe rozlewa.

Nad brzegiem chylą czoła zadumane drzewa

I toń mroczy się szara wśród liści oprawy.