W dal siną, bezbrzeżną ma dusza się wlecze,

Stargana wichrami i burzą jesieni...

A za nią się snują rozpacze człowiecze

I jęk jakiś głuchy i echa przestrzeni.

Rozpięty nad światem niebiosów strop szary,

Jak dzwon tajemniczy w pomroków kościele,

Olbrzymiem swem cielskiem zakrywa obszary,

Gdzie pustka na martwych ugorach się ściele.

Ma dusza się wlecze w dal siną i ciemną,

A kiedy ku górze wyciągnie ramiona,