Wizya

Noc... przez stłoczone chmurami niebiosy

Ciemność bezkresna spływa na świat cały,

Wiatr jęczy dziko wśród załomów skały,

Niby z otchłani potępionych głosy.

Tam, gdzie ku niebu sterczą gór kolosy,

Ogromne oczy w przestrzeniach się chwiały

Martwe — świecące jak złote kryształy —

Okropne oczy! Na dole tłum bosy

Nędzarzy zewsząd ciśnie się i tłoczy —