— Słuchaj — rzekł Lekarz — czy mówisz serio? Czy naprawdę sądzisz, że maszyna rozpoczęła już podróż w czasie?
— Z pewnością — odpowiedział Podróżnik, nachylając się dla zapalenia fajki. Następnie odwrócił się i spojrzał w twarz Psychologowi.
(Psycholog dla okazania, że się nie czuje wcale wytrącony z równowagi, szukał ratunku w cygarze i miał już je zapalić, ale zapomniał je przedtem obciąć).
— Co więcej, mam dużą machinę na ukonczeniu tam — wskazał w stronę laboratorium. — Gdy ją złożę w całość, sądzę, że będę mógł już odbyć podróż sam we własnej osobie.
— Sądzisz pan, że machina powędrowała w przyszłość? — spytał Filby.
— W przyszłość lub przeszłość — nie wiem na pewno, w jakim kierunku.
Po chwili Psycholog wpadł na nowy pomysł.
— Musiała powędrować w przeszłość, jeżeli w ogóle dokądkolwiek poszła — rzekł.
— Dlaczego? — zagadnął Podróżnik w Czasie.
— Gdyż, przypuszczam, nie poruszyła się w przestrzeni, bo jeśli powędrowała w przyszłość, to byłaby jeszcze tutaj, gdyż musiałaby przejść chwilę obecną.