— Hrabina? — zapytał Eugeniusz. — Czy to była brunetka wysmukła o kształtnej nóżce i żywych, pięknych oczach?

— Tak jest.

— Zostaw mnie na chwilę sam na sam ze starym. Ja go wyspowiadam, on mi wszystko powie.

— Pójdę tymczasem na obiad. Tylko staraj się nie wzruszać go zanadto, bośmy jeszcze ostatecznie nadziei nie stracili.

— Bądź spokojny.

— Jutro będą się dobrze bawiły — rzekł ojciec Goriot do Eugeniusza, gdy zostali sami. — Będą na wielkim balu.

— Powiedz, tatku, coś ty dziś robił z rana, że teraz masz się gorzej i musisz leżeć w łóżku?

— Nic.

— Anastazja była u ciebie? — zapytał Rastignac.

— Tak — odparł ojciec Goriot.