Na to imię student wpatrzył się w Vautrina. Ojciec Goriot podniósł nagle głowę i ku ogólnemu zdziwieniu zmierzył obu mówiących wzrokiem jasnym i pełnym niepokoju.
— Pewnie Krzysztof się spóźni i ona sama tam poszła! — zawołał Goriot z boleścią.
— Cóż, czy nie zgadłem? — zapytał Vautrin, pochylając się do ucha pani Vauquer.
— Panie Vautrin — zawołał Eugeniusz — kto u licha mógł powiedzieć panu jej imię?
— Ach, ach! otóż to — odparł Vautrin. — Przecie i ojciec Goriot znał je dobrze, dlaczegóż bym ja nie miał wiedzieć?
— Panie Goriot! — zawołał student.
— Co? — spytał biedny stary. — Więc ona była wczoraj bardzo piękna?
— Kto taki?
— Pani de Restaud.
— Patrz pan, jak staremu nieborakowi oczy się zapalają — rzekła pani Vauquer do Vautrina.