— Nie kochasz mnie — ciągnęła, rzucając mu owo skośne i podstępne spojrzenie, jakim kobiety umieją tak chytrze indagować110 mężczyznę, wówczas gdy go chcą dręczyć.

— Nie kocham?... — wykrzyknął Natan.

— Tak, zajmuje się pan zbyt wieloma rzeczami. Czym ja jestem pośród całego tego ruchu? zapomnianą przy każdej sposobności. Wczoraj byłam w Lasku, czekałam na pana...

— Ależ...

— Włożyłam dla pana nową suknię i pan się nie zjawił; gdzie byłeś?

— Ale...

— Nie wiedziałam. Jadę do pani d’Espard, nie zastaję tam pana.

— Ale...

— Wieczorem, w Operze, oczu nie spuściłam z balkonu. Za każdym razem, kiedy drzwi się otwierały, serce biło mi tak, że mało nie pękło.

— Ale...