— Nie mogę ścierpieć wodewilu113. Jestem na tym punkcie jak Ludwik XIV114 na punkcie Teniersów115 — rzekła lady Dudley.
— Ja — rzekła pani d’Espard — uważam, że autorowie zrobili postępy. Wodewil zmienił się dziś w urocze komedie, pełne dowcipu i wymagające dużo talentu; toteż bawię się na nich przednio.
— Aktorzy są zresztą wyborni — rzekła Maria. W Gymnase grali dziś wieczór znakomicie; sztuka trafiała im do przekonania, dialog jest żywy, dowcipny.
— Jak u Beaumarchais’go116 — rzekła lady Dudley.
— Pan Natan nie jest jeszcze Molierem; ale... — rzekła pani d’Espard, patrząc na hrabinę.
— Robi wodewile — rzekła pani Karolowa de Vandenesse.
— I zwala ministeria — dodała pani de Manerville.
Hrabina milczała; byłaby chciała odpowiedzieć wyostrzonym epigramem; czuła, iż serce jej wzbiera od napływu wściekłości; nie znalazła nic lepszego nad odpowiedź:
— Będzie je może stwarzał.
Wszystkie kobiety wymieniły wzrok tajemniczego porozumienia. Skoro Maria de Vandenesse odeszła, Mioїna de Saint-Héren wykrzyknęła: