— Prawdziwa poezja francuska to poezja lekka, piosenka — odparł Châtelet.
— Piosenka dowodzi, że nasz język jest bardzo muzykalny — rzekł Adrian.
— Chciałabym bardzo poznać wierszyki, które doprowadziły Nais do zguby — rzekła Zefiryna — ale po sposobie, w jaki przyjęła prośbę Amelii, nie ma, zdaje się, ochoty uczęstować nas próbką.
— Winna jest samej sobie, aby kazać mu coś zadeklamować swojego — odparł Francis — geniusz bowiem tego jegomościa stanowi jej usprawiedliwienie.
— Pan, który byłeś w dyplomacji, uzyskaj to dla nas — rzekła Amelia do pana du Châtelet.
— Nic łatwiejszego — odparł baron.
Dawny sekretarz do poszczególnych poruczeń, przyzwyczajony do tych drobnych sztuczek, podszedł do biskupa i zręcznie wysunął go naprzód. Zagadnięta przez duchowną osobę, Nais zmuszona była poprosić Lucjana o jakiś utwór, który umie na pamięć. Szybki triumf barona w tej negocjacji zyskał mu powłóczyste spojrzenie Amelii.
— Stanowczo, ten baron jest bardzo sprytny — rzekła do Loloty.
Lolota pamiętała słodko-kwaśne uwagi Amelii o kobietach, które same robią suknie.
— Odkądże to uznajesz baronów Cesarstwa? — odparła z uśmiechem.