— Czy nie możesz mi pożyczyć fularu? Ten hultaj Karol zostawia mnie bez jednej chustki na głowę. W pierwszych dniach małżeństwa troszczyłaś się o moje rzeczy tak pilnie, że aż mnie tym zanudzałaś. Ale miodowy miesiąc niedługo trwał i dla mnie, i dla moich rzeczy. Obecnie jestem zdany na łaskę służby, która kpi sobie ze mnie.

— Proszę cię, masz fular. Nie byłeś w salonie?

— Nie.

— Byłbyś tam może zastał jeszcze lorda Grenville.

— Jest w Paryżu?

— Widocznie.

— Och, idę do niego, poczciwy doktor.

— Ale musiał już wyjść — zawołała Julia.

Margrabia stał w tej chwili na środku sypialni i zawiązywał fular, przeglądając się z upodobaniem w lustrze.

— Nie wiem, gdzie jest cała służba — rzekł. — Dzwoniłem na Karola już trzy razy, nie przyszedł. I ty jesteś bez panny służącej? Zadzwoń na nią, chciałbym, aby mi dała drugą kołdrę.