— Dziecko — rzekł generał, podnosząc głos — nie myślisz o cierpieniach, jakie cię czekają.

— Myślę o jego cierpieniach.

— Co za życie! — rzekł ojciec.

— Życie kobiety — szepnęła córka.

— Jesteś bardzo uświadomiona — wykrzyknęła margrabina, odzyskując głos.

— Pani, odpowiadam tylko na pytania, ale jeśli sobie życzysz, będę mówiła wyraźniej.

— Powiedz wszystko, moja córko, jestem matką.

Tu córka spojrzała na matkę, a pod tym spojrzeniem margrabina zamilkła.

— Heleno, raczej zniosę twoje wyrzuty, jeśli chcesz mi je czynić, niżbym miała patrzeć na to, że idziesz za człowiekiem, od którego świat ucieka ze zgrozą.

— Widzisz więc, matko, że beze mnie byłby sam.