— A gdyby ta zbrodnia była właśnie cnotą? — odparła ze spokojną godnością. — Gdyby ziemska sprawiedliwość nie była zdolna go pomścić?

— Mścić się samemu?

— A czymże jest piekło — spytała — jeśli nie wieczną pomstą za grzechy jednego dnia?

— Och, tyś zgubiona. On cię urzekł, zatruł cię. Mówisz od rzeczy.

— Zostań tu przez dzień, ojcze, a jeśli zechcesz go słuchać, patrzeć nań, pokochasz go.

— Heleno — rzekł poważnie generał — jesteśmy o kilka mil od Francji...

Zadrżała, spojrzała przez okno, ukazała morze toczące swe olbrzymie, zielone obszary.

— Oto mój kraj — odparła, trącając nogą dywan.

— I nie przybędziesz odwiedzić matki, siostry, braci?

— Och, tak — rzekła ze łzami w głosie — jeśli on zechce i jeśli będzie mógł przybyć ze mną.