— Kawalarz ten czerwonoskóry — szepnął Jerzy do Oskara. — A co! Nie mówiłem? — dodał głośno. — Ja się z tym nie kryję, ubóstwiam cesarza...

— Służyłem pod nim — rzekł hrabia.

— Co za człowiek! Nieprawdaż? — wykrzyknął Jerzy.

— Człowiek, któremu wiele zawdzięczam — odparł hrabia z wybornie udaną głupkowatą miną.

— Swoje ordery?... — rzekł Mistigris.

— A ile on zażywał tabaki! — odparł pan de Sérisy.

— Och, miał ją nawet po kieszeniach — rzekł Jerzy.

— Powiadano tak — rzekł ojciec Léger z miną niedowierzającą.

— Ale jeszcze więcej, żuł tytoń i palił. Widziałem go palącego, i to w bardzo zabawny sposób, pod Waterloo, kiedy marszałek Soult wziął go wpół i wrzucił go do powozu, w chwili gdy chwycił fuzję i chciał lecieć na Anglików!...

— Był pan pod Waterloo? — rzekł Oskar, którego oczy się rozszerzyły.