Schinner urwał zmieszany.

— Ruchawka przemawia wszędzie tym samym językiem — rzekł głęboki znawca ludzi Mistigris.

— Wreszcie — podjął Schinner — kiedy się znalazłem w tamecznym sądzie, przed obliczem miejscowych sędziów, dowiaduję się, że przeklęty korsarz zginął otruty przez Zenę. Byłbym rad w tej chwili móc zmienić bieliznę. Słowo honoru, nie wiedziałem nic o tym melodramacie. Zdaje się, że Greczynka dodawała opium (tyle tam rośnie maku w tym kraju!) do grogu swego pirata, aby mu ukraść chwilkę swobody i móc iść na przechadzkę; otóż poprzedniego dnia nieszczęśliwa kobieta pomyliła dawkę. Olbrzymi majątek przeklętego pirata był przyczyną całego nieszczęścia biednej Zeny; ale wytłumaczyła rzeczy tak po prostu, że, na zeznanie starej, wypuszczono mnie natychmiast na wolność, z zaleceniem mera i austriackiego komisarza policji, abym się udał do Rzymu. Zena, która ustąpiła znaczną część bogactw Uskoka spadkobiercom i sędziom, wyszła cało, jedynie kosztem dwóch lat klasztoru, gdzie siedzi jeszcze. Pojadę robić jej portret, bo za kilka lat wszystko pójdzie w niepamięć. Oto jakie głupstwa popełnia się w osiemnastu latach.

— I pan mnie zostawił bez grosza w locandzie w Wenecji — rzekł Mistigris. — Pojechałem z Wenecji do Rzymu szukać pana, smarując po drodze portrety po pięć franków sztuka, a i tych mi nie płacono: ale to moje najpiękniejsze czasy!

— Wyobrażacie sobie myśli, jakie mnie oblegały w dalmackim więzieniu, bez żadnych znajomości, mającego stawać przed dalmackimi Austriakami, pod grozą, że mi utną głowę za to, żem się przeszedł dwa razy na spacer z kobietą, która się uparła trzymać cały czas przy sobie odźwierną. To los! — wykrzyknął Schinner.

— Jak to — rzekł naiwnie Oskar — to się panu naprawdę zdarzyło?

— Dlaczego nie miałoby się zdarzyć panu, skoro zdarzyło się już raz, w czasie francuskiej okupacji w Ilirii, jednemu z naszych najurodziwszych oficerów artylerii? — rzekł filuternie hrabia.

— I pan uwierzył artylerzyście? — odrzekł również filuternie Mistigris.

— I to wszystko? — spytał Oskar.

— Cóż pan chce — odparł Mistigris — nie może przecież panu powiedzieć, że mu ucięto głowę.