Czczość dziewiczą kaprysem zalotnym rozmarza.

Przecie, w strojnym teatrze, w tych świateł potoku,

Co wnętrze lóż omgleniem złocistym przystraja,

Jakże cudną pięknością płonie białość wasza!

Alabastrowe gwiazdy, rozsiane w pomroku

Czarnych włosów tych kobiet, których wdzięk upaja

Jak cudotwórcze piękno marmurów Fidiasza439.

— Co pan myśli o moich biednych sonetach? — zapytał wprost Lucjan.

— Chce pan prawdy? — rzekł Lousteau.

— Jestem na tyle młody, iż kocham ją jeszcze, a nadto pragnę zwyciężyć, abym nie miał wysłuchać jej bez obrazy, choć nie bez rozpaczy — odparł Lucjan.