Lucjan ujrzał ze zdumieniem, jak w jednej chwili aktorka mieni506 twarz i woła: „Wstrzymaj się, nieszczęśliwy!” w sposób zdolny ściąć krew w żyłach. W tej chwili była to inna kobieta.
— Więc to jest teatr? — rzekł do Lousteau.
— To samo co sklepik w Galeriach Drewnianych i co dziennik dla literatury, istna kuchnia — odpowiedział nowy przyjaciel.
Zjawił się Natan.
— Dla kogo ty tu jesteś? — spytał Lousteau.
— Przecież robię małe teatry dla „Gazety”507, w braku czego lepszego — odparł Natan.
— Chodź więc dziś z nami na kolację i obejdź się dobrze z Floryną, z prawem wzajemności — rzekł Lousteau.
— Służę ci, najchętniej — odparł Natan.
— Wiesz, mieszka teraz przy ulicy du Bondy.
— Kto jest ten śliczny chłopiec z tobą, Lousteau? — rzekła aktorka, schodząc ze sceny.