Przerażona postępami, jakie świeża miłość czyniła w niej samej i w jej poecie, Luiza przypomniała mu wiersz przyrzeczony do pierwszej stronicy albumu, szukając przedmiotu do sprzeczki w opieszałości, z jaką spełniał jej życzenie. Jakichż uczuć doznała, odczytując te dwie stance131, które wydały się jej oczywiście piękniejsze od najlepszych strof poety arystokracji, Canalisa132?

Nie zawsze tęcze magicznych kolorów

Wśród welinowej igraszki Amorów

Rozsnuwać będą swe nici;

Oddechu lubej pieśń moja spragniona,

Wszystkie radości i smutki jej łona

Z ust najmilejszych pochwyci.

A gdy pobladną wspomnienia i głoski,

Niech ją te karty w marzenia bez troski

Jak białe żagle powiodą