Zbywszy w błękitach piór okiście199 srebrne,

Schodzi na ziemię.

Śpieszy, gdzie czoła w zadumie się kłonią,

Geniusza w pętach pokrzepia zawody

I starca smutki koi miękką dłonią

Dzieweczki młodej.

Zbiera łzy żalu posępnych zbrodniarzy,

Matce strapionej szepce: „Miej otuchę!”

Z radosnym sercem na swej szali waży

Miłość i skruchę.