I pod tą straszliwą zapowiedzią poeta przeczytał następujący sonet, który oblał gorącymi łzami:

W wytwornym, pełnym kwiatów błyszczących ogrodzie

Zeszła roślinka, nikła dość i podła; ale

Głosząc swe przyszłe blaski, zaczęła zuchwale

Cuda prawić o swoim szlachectwie i rodzie.

Cierpiano ją; gdy jednak niewdzięczne nasienie

Zaczęło lżyć bez sromu459 swe zacniejsze siostry,

Uczyniono sąd nad nią: wyrok, niezbyt ostry,

Orzekł, iżby poparła swoje pochodzenie.

Wówczas zakwitła. Ale nigdy na jarmarku