Powszechny śmiech przyjął uwagę drogisty.
— Co to szkodzi — rzekła — skoro nie do ciebie mówię, grubasie? Och, to moja rozkosz, te jego odezwania — dodała, spoglądając po autorach. — Słowo uczciwej dziewczyny, płaciłabym mu od sztuki za każde tumaństwo, gdyby to nie była pewna ruina.
— Tak, ale mówiąc to, patrzysz na mnie, gdy przepowiadasz rolę, a to przykre — odparł drogista.
— Więc dobrze, będę patrzeć na mego Stefunia.
Dzwonek rozległ się w korytarzach.
— Idźcie sobie wszyscy — rzekła Floryna — pozwólcie mi odczytać rolę i starać się ją zrozumieć.
Lucjan i Lousteau wyszli ostatni. Lousteau ucałował ramiona Floryny; Lucjan usłyszał aktorkę, jak mówiła:
— Dziś niepodobna. Stare bydlę powiedziało żonie, że wyjeżdża na wieś.
— Cóż, ładna? — spytał Stefan Lucjana.
— Ale, mój drogi, ten Matifat... — wykrzyknął Lucjan.