I na mój widok jak zmyty pomyka.

Więc chociaż straszny był jak te potwory,

Których siedliskiem są apulskie253 bory

Lub jako bestia jaka w kraju Juby254,

Jednak — bezbronny — uniknąłem zguby.

Rzuć mnie w step śnieżny, gdzie z drzew nie dolata

Cieplejsze tchnienie wiosny ani lata

I gdzie mgła wieczna wisi nad równiną,

Rzuć mnie w pustynię, gdzie od żaru giną

Ludzie wśród spiekłych skalistych bezdroży,