Lasy, któreś zakupił, miejską siedzibę twoją,

dworek wiejski, żółtego Tybru zroszony nurtem,

musisz wreszcie porzucić;

dziedzic stosy twych skarbów zabierze.

Wszystko jedno, czy jako bogacz, swych przodków nawet

od Inacha287 wywodząc, skonasz, czy jako biedak

z gminu zemrzesz na dworze,

Orku288 bezlitosnego ofiara.

Wszystkich razem na jedno miejsce nas pędzą, wszystkich

los obraca się w urnie, z której wypadnie później,