nieraz pytano; ja nie wiem, co by, bez żyły obfitej,
sama usilność zdołała, albo też zdolność bez pracy!
tak to z nich jedno pomocy szuka drugiego w przyjaznym
spisku... Kto pragnie w gonitwach do pożądanej dobiegnąć
mety, ten z młodu się ćwiczył, pocił i marznął i znosił
trudów niemało, miłostką gardził i winem, a fletnik,
który w pytyjskich wystąpi szrankach, pod mistrzem się groźnym
pierwej wyuczył. Nie dosyć ręczyć: «przecudne układam
pieśni; parszywiec, kto za mną! Wstyd by mi było na końcu
zostać i wyznać, iż tego, czegom nie uczył się, nie wiem!...»