przecież jak inni, lecz zawsze goni za śmiercią rozgłośną.
Czemuż więc wiersze on kuje?... Tego nie wiemy; być może,
ojca iż popiół splugawił mokrzem, że zgwałcił, niecnota,
znaki piorunu złowrogie. Wariat zaiste i jako
niedźwiedź, gdy kraty swej klatki zdoła połamać, rozpędza
z nieuczonymi uczonych, głosząc swe wiersze zawzięcie,
kogo zaś schwyci, nie puści więcej, zabije czytaniem,
jak nie popuszcza pijawka skóry, aż krwią się nasyci!