Pieśń I, 5 (Quis multa gracilis te, puer...)

Do Pyrry

Cóż to za chłopiec, różą woniejący,

Pieści się z tobą w chłodnym cieniu groty

I tchnienie traci w pieszczocie gorącej,

A ty swe złote rozpuszczasz uploty

Na białe giezło1? Hejże — nieszczęśliwy!

Ileż on razy łzami się zaleje

Na zdradę twoją, gdy nagle burzliwy

Wicher się w ciemnych głębiach rozszaleje...