Czas ma nadzwyczaj co gorżkiego w sobie!
Ileż go razy zatrzymać ja chciałem
Gdym dni szczęśliwe przepędzał przy Tobie!
Na klęczkach każdą chwileczkę błagałem
Mówiąc: „chwileczko o zostań na chwilę!
„Tak mi niebiesko—tak domowo-mile!
„Lecz niech raz czuję, że nie znikniesz lotem
„Niech raz się dotknę ciebie—znikniesz potem!”
I nigdy, nigdy żadna z godzin tyla
Wysłuchać prośby nie chciała serdecznéj!
Żadna mi w ręce nie dała się chwila—
Żadnéj godziny nie miałem ja wiecznéj!
O czas jest straszny—o czas jest przeklęty!
O czas nam z siebie nie jest nieszczęśliwy!
Nigdy nie spełnion, nigdy nie dopięty,
Przez przeszłe chwile sam wciąż stąpa żywy!
A jaki pyszny—jaki pan—jak świeży!
Jaka wiośnianość na skrzydłach mu leży—
W niéj skonać pragniesz, w niéj chcesz ukojenia—
Wtém znów się wszystko w mgnieniu chwilki zmienia,
Nie mogłeś umrzeć, odetchnąć—tam zostać
Gdzie śmierć ci życiem—życie co ci zgonem
Rwie się już daléj w inną świata postać—
I tyś jak dzieckiem znów osieroconém!
I płaczesz—płaczesz szlochami krwawemi,
Żeś nie mógł chwili przytulić do siebie,
Żeś nie mógł chwilkę zatrzymać na ziemi,
Żeś widział niebo—lecz nie postał w niebie!
Ach! czas jest gorżki—ach! czas jest okrutny!
I człowiek w czasie żyjąc—żyje smutny.
Do Pani D. P.[*]
Módl się Ty za mnie—gdy z rozpaczy zginę
Za winę ojców i za własną winę.
Módl Ty się za mnie, by mnie w moim grobie
Nie opiekielnił żal wieczny po Tobie!
Módl Ty się za mnie, bym u Boga w niebie,
Po wiekach wieków, kiedyś spotkał Ciebie!
I tam przynajmniej odetchnął wraz z Tobą,
Bo mnie już wszystko trudem i żałobą!
Módl Ty się za mnie, jam żył nadaremnie,
Bo serce Twoje odpada odemnie!
Módl Ty się za mnie, jam Cię kochał wiernie,
I tak jak bezmiar bezmierny, bezmiernie!
Módl Ty się za mnie, bom ja nieszczęśliwy:
Serce me proste, ale los mój krzywy!
Módl Ty się za mnie, nie mów do mnie ostro,
Boś Ty mi tylko na tym świecie siostrą!
Módl Ty się za mnie, do od żadnéj duszy
Modlitwa o mnie serca mi nie wzruszy,
Tylko podwoi gorycz méj katuszy!
Módl Ty się za mnie, ja Ciebie się trzymam,
Bo na téj ziemi prócz Ciebie nic nie mam,
I nie prócz Ciebie nie marzę za światem,
Tylko to marzy, by z mą duszą biedną
Twoja spłynęła w nieśmiertelność jedną:
Więc módl Ty się za mnie, bo ja Twoim bratem!
[*] Wiersz ten zamieszczony w zbiorze pism Zygmunta Krasińskiego, wydanym we Lwowie w r. 1875 nakładem Gubrynowicza i Schmidta—przedrukowany tu został, jako zostający w związku z poezyami zebranemi pod tytułem: „Moja Beatryce”.