Małpy wyjaśniły mu, że nie zostanie zamknięty w klatce, że ludzie po prostu będą na niego patrzeć. Powiedziały, że Doktor to bardzo dobry człowiek, ale że brakuje mu pieniędzy. Gdyby miał dwugłowe zwierzę, inni płaciliby mu, żeby móc je oglądać. Stałby się bogaty i mógłby zapłacić za łódź, którą pożyczył, żeby przybyć do Afryki.

Ale dwugłowiec odpowiedział:

— Nie. Wiecie, jaki jestem nieśmiały. Nienawidzę, gdy ktoś się na mnie gapi.

Brzmiał przy tym, jakby miał zaraz się rozpłakać.

Przez kolejne trzy dni małpy prosiły go, żeby zmienił zdanie. Pod koniec trzeciego powiedział, że najpierw musi spotkać Doktora i przekonać się, jaki to człowiek.

Więc małpy zabrały go ze sobą. Kiedy dotarły do małego domku z trawy, gdzie mieszkał Doktor, zapukały do drzwi.

Kaczka oderwała się od upychania ubrań w kufrze i zawołała:

— Proszę!

Czi-Czi z dumą wprowadziła nowe zwierzę do środka i pokazała je Doktorowi.

— Co to, u licha, jest? — spytał John Dolittle, wpatrzony w dziwne stworzenie.