— Nigdy nie zapomnimy, że siedział właśnie tu, pod drzewem, i że jadł razem z nami, bo to bez wątpienia najwspanialszy z ludzi!
Potem szef goryli, który miał we włochatych łapskach siłę siedmiu koni, podtoczył do stołu wielki kamień i powiedział:
— Odłamek skały na zawsze uwieczni to wydarzenie.
I kamień rzeczywiście leży w samym sercu dżungli po dziś dzień. A małpie matki, które podróżują z rodzinami przez las, nadal wskazują na niego z koron drzew i szepczą dzieciom:
— Patrzcie! To właśnie tam Dobry Biały Człowiek siedział i ucztował z nami w Roku Wielkiej Zarazy!
Później, gdy przyjęcie dobiegło końca, Doktor wyruszył wraz ze zwierzętami z powrotem na wybrzeże. A małpy odprowadziły go aż do granic swojego królestwa, niosąc wszystkie jego bagaże.
Rozdział jedenasty. Czarny książę
Gdy dotarli do rzeki, przystanęli, żeby się pożegnać.
Długo to trwało, bo każda z tysięcy małp chciała uścisnąć dłoń Johna Dolittle’a.
Później, kiedy Doktor był już sam ze swymi zwierzętami, odezwała się Polinezja.