Po pewnym czasie syn króla odłożył książkę i westchnął ze smutkiem.
— Ach, gdybym tylko był białym księciem! — rzucił, ze wzrokiem wbitym w przestrzeń.
Wtedy papuga odezwała się wysokim, piskliwym głosem małej dziewczynki.
— Wiedz, Bumpo, iż jest na tym świecie ktoś, kto potrafi przemienić cię w białego księcia!
Książę poderwał się na nogi i rozejrzał.
— Cóż ja słyszę? — zawołał. — Zdało mi się, że to głos wróżki, słodki jak muzyka, rozległ się gdzieś nieopodal. Co za dziwy!
— Dzielny książę — rzekła Polinezja, która nadal siedziała nieruchomo, żeby Bumpo jej nie zauważył. — Słowa twe niosą treść prawdziwą! Przemawia do ciebie bowiem nie kto inny, jak właśnie ja, Tripsitinka, Królowa Wróżek! A ukrywam się w pąku róży!
— Powiedzże zatem, Królowo Wróżek — zawołał Bumpo, klaszcząc w dłonie z radości. — Któż to taki potrafi uczynić mnie białym?
— W więzieniu ojca twego — rzekła papuga — zamknięty jest słynny czarodziej, zwany John Dolittle. Wiedza jego na temat czarów i lekarstw jest niezmierzona i wielu dokonał cudów. Jednakże ojciec twój skazał go na długie osamotnienie. Udaj się doń, dzielny Bumpo, w tajemnicy, gdy zajdzie słońce. Ani się obejrzysz, a uczyni cię najbielszym z książąt, tak że będziesz mógł starać się o rękę każdej białogłowy33! No, dosyć już powiedziałam. Czas mi wracać do krainy wróżek. Żegnaj!
— Żegnaj! — zawołał Książę. — Tysiąckrotnie dziękuję, dobra Tripsitinko!