— Nie — odparł Doktor. — Co to konkretnie za dźwięk?

— Brzmi, jakby ktoś wsuwał dłoń do kieszeni — powiedziała sowa.

— Przecież czegoś takiego właściwie nie słychać! — stwierdził Doktor. — A ty jesteś po drugiej stronie drzwi! Niemożliwe!

— Wypraszam sobie — rzuciła Tu-Tu. — Jasne, że możliwe. Mówię ci, że po drugiej stronie drzwi jest ktoś, kto wkłada sobie dłoń do kieszeni. Niemal każdy ruch wydaje jakiś dźwięk... jeśli tylko ma się wystarczająco czuły słuch, żeby go wychwycić. Nietoperze słyszą nawet ruchy kreta, ryjącego głęboko pod ziemią. Dlatego są bardzo dumne ze swoich uszu. Ale my, sowy, potrafimy stwierdzić, jakiego koloru jest futro siedzącego w ciemności kociaka. Starczy, że jednym uchem usłyszymy, jak mruży oczy!

— A niech mnie! — mruknął Doktor. — Jestem pod wrażeniem. To bardzo ciekawe... Wsłuchaj się jeszcze raz i powiedz, co teraz robi nieznajomy.

— Nie jestem jeszcze pewna, czy to mężczyzna — powiedziała Tu-Tu. — Możliwe, że kobieta. Podnieś mnie i pozwól mi przystawić ucho do dziurki od klucza, a zaraz wszystko ci powiem.

Więc Doktor pomógł sowie przystawić głowę do zamka.

Po chwili Tu-Tu powiedziała:

— Teraz pociera sobie twarz lewą ręką. Ręka jest mała, twarz tak samo. Możliwe, że to kobieta... Nie, jednak nie. Teraz odgarnia sobie włosy znad czoła. To na pewno mężczyzna.

— Kobiety też czasem to robią — zauważył Doktor.