— Wariacie, po co przybyłeś? Nie mogłeś tam uczyć dzieci w chederze?
— Ogarnęła mnie tęsknota.
— Za czym? Za kim?
— Za miejscowym cmentarzem.
Mówił to z takim przekonaniem, że ciarki przebiegły mi po grzbiecie. Czyście kiedyś słyszeli, żeby człowiek tęsknił za cmentarzem? On nie kłamał. On naprawdę zatęsknił za cmentarzem.
Co noc, po modlitwie maariw21, wychodzi za miasto i krąży wokół cmentarza.
Jest kohenem22.
Krąży wokół ogrodzenia cmentarza i patrzy z daleka na nagrobki.
Co to ma znaczyć? Zastanawiam się, czy to czasem nie jest regułą — magicznym panaceum na dzieci? Czy Mojszele nie stał się kabalistą? Może nawet czarodziejem?
Co mogę wam powiedzieć? Różne myśli chodziły mi po głowie. Sprawa przyjęła poważny obrót. Albo jest skrytym cadykiem, albo sprzedał duszę diabłu.