— Chodź no tu, młody człowieku. Wejdź do mieszkania.
Młodzieniec nie wykazuje ochoty. Skinieniem głowy odmawia.
— Po co? — pyta.
— Po to!
I nie doczekawszy się wejścia młodzieńca, sam do niego wychodzi. Siada na progu domu i powiada:
— Jak się nazywasz?
— Jak się nazywam? Abraham się nazywam. Tak przynajmniej mi się wydaje.
— Nie jesteś tego pewien?
Młody człowiek nigdy nie jest niczego pewien. Zresztą jak można być pewnym czegoś. Tyle rzeczy na świecie jest złudnych.
Indagujący go Żyd pęka ze śmiechu.