I wtedy ptak się ukazał.
Nikt dotychczas nie widział takich długich, szerokich, białych i potężnych skrzydeł.
Bez szmeru, cichuteńko zatrzymał się w powietrzu.
Rzeka i las wstrzymały ze zdumienia oddech.
A on śpiewał. Słodki i potężny był jego śpiew. I świeża i święta była jego pieśń.
Noc stawała się coraz cichsza, coraz głębsza i coraz świętsza. Pogrążony w marzeniach las stawał się coraz bardziej zielony i coraz bardziej kwitnący. Róża rozkwitła jaśniejszym płomieniem. Zaczarowana rzeka nagle rozbrzmiała cichą, delikatną i słodką melodią.
O historii
Gorzka humoreska
Znajomy Żyd przysiada się do mnie na ławce w Ogrodzie Krasińskich i pyta, dlaczego jestem taki smutny.
— Graetz224 umarł — wyjaśniam mu.