— W niej jest to, co użebrałem.
Gwałtownym ruchem otwiera sakiewkę, a w niej leżą same sturublowe banknoty.
— Te wszystkie banknoty w wasze, rabinie, ręce oddaję. Wydajcie je na cele dobroczynne, według waszego własnego uznania.
Rabin jednym susem przyskoczył do okna. Otworzył je na oścież i zawołał:
— Żydzi, wejdźcie do mnie i to natychmiast. Macie policzyć pieniądze, które przeznaczam na jałmużnę dla ubogich.
Rabin wykazał przy tym taką energię, jakby nagle ubyło mu pięćdziesiąt lat.
Na wołanie rabina wbiegają do mieszkania Żydzi. Ze zdumieniem stwierdzają, że nie ma żadnych banknotów... Co więcej nie ma w pokoju również konającego żebraka. Jest jedno tylko rozbebeszone łóżko i dwie wybite w oknie szyby.
Zastanawiają się, czy to sen, czy, broń Boże, czary?
Szatan w piekle otwiera z podziwu usta i powiada:
— To już nie jest łatwa do wykrycia rzecz.