— Szolem alejchem125, rabinie — wita cichym głosem dostojnego gościa.
— Alejchem szolem, Noachu.
— Proszę usiąść, rabinie.
Rabin siada na krześle, rabi Noach zaś staje przed nim.
— Powiedz mi, Noachu, dlaczego uciekłeś z jeszywy? Czego ci w niej brakowało?
— Brakowało mi — odpowiada grzecznie Noach — oddechu. Nie mogłem oddychać pełną piersią.
— Co to znaczy? Co ty wygadujesz?
— Właściwie nie mnie brakowało oddechu, ale mojej duszy.
— Dlaczego, Noachu?
— Bo twoja Tora, to suche, sztywne Prawo. Są w niej twarde przepisy. Nie ma w niej miłosierdzia. Nie ma w niej najmniejszej iskry łaski. Dlatego też pozbawiona jest radości, swobodnego oddechu. Samo żelazo i miedź. Żelazne normy prawne i nieugięte miedziane przepisy... Zbyt wysoki poziom ma twoja Tora. Jest dostępna tylko dla uczonych. Dla wybrańców.