A tam (w piekle) znowu zebranie. Dyskutują. Jedni mówią tak, drudzy inaczej. I nagle włącza się do dyskusji całkiem młody nieopierzony jeszcze diabełek. Jest jeszcze na stażu. Śmiało zadaje pytanie:
— Czy chełmski rabin nie posiada żadnej słabostki? Żadnej pożądliwości?
— Absolutnie żadnej! — odpowiadają mu.
— Niczego nie lubi?
— Może łaźnię parową w wigilię soboty...
Po krótkiej przerwie, podczas której wszyscy się zastanawiają, młody diabeł wraca do pytań.
— Czy nie posiada czasem jakiegoś nawyku w rodzaju ugniatania kuleczek z chleba podczas odmawiania błogosławieństwa nad jedzeniem?
— Nie zauważyliśmy... Zresztą nigdy nie widzieliśmy go przy jedzeniu... Chyba nie ma...
Jedna tylko Lilit nagle przypomniała sobie, że kiedy rabin poczuł zapach jej perfum, zażył tabaki.
— To wystarczy — oświadczył diabeł i zaraz zmył się.