A jeżeli taki biedak ożeni się, to jego dzieci od dziesięciu lat należą do rekrutów i gdy tylko dojdą do lat, to zaraz biorą ich do wojska.
A co to każdy rosyjski żołnierz odbierze kar i pałek, to prawie nie do uwierzenia! Z żadnym bydlęciem człowiek się tak nie obchodzi.
Rozpowiadali mi to nieraz żołnierze.
Najprzód już oficerowie i podoficerowie katują ich i za lada co walą pięściami po głowie i twarzy, a potem za najlżejsze przewinienie zaraz knuty lub pałki.
Może też niejeden nie wie, co to knuty, pletnie i pałki?
Pałki, już opowiadałem, jakie są, w opisie, jak mnie bili w więzieniu. Pletnia to jest gruby rzemień z byczej skóry, który łapie się za szerszy koniec ręką, a może na trzy stopy od ręki dzieli się na trzy części, a na końcu każdej z tych części jest kula ołowiana. Gdy więc bijący pletnią uderzy, to od razu trzy kule uderzają katowanego i odbijają ciało od kości. Długość całej pletni jest sześć stóp. Dwieście pletni może zwyczajnie człowiek wytrzymać jeszcze, ale potem prawie zawsze umiera na suchoty138.
Knut to najstraszniejsza rzecz na świecie. Jest jak pletnia, długi na sześć stóp rzemień, ale cały nabijany opiłkami żelaznymi, a przy końcu jest drut wkręcony, który zakończony jest haczykiem. Koniec knuta także jest zgnieciony tak, że w środku jest rowek z ostrymi brzegami, i tak jest knut urządzony, że zawsze padnie tymi ostrymi brzegami na ciało i obydwa ostrza przetną skórę, a haczyk na końcu za tę przeciętą skórę się zahaczy, a ten, co bije, po uderzeniu szarpie i zedrze cały ten pas skóry z ciała.
Widziałem raz, jak jednemu z naszych dali, już nie pamiętam za co, 25 knutów; po drugim uderzeniu zaczął takim przeraźliwym głosem okropnie wyć, że się dusza w człowieku trzęsła. Po dziesiątym już uderzeniu zemdlał, ale oprawca bił dalej, póki 25, na które był skazany, nie dostał. Bez duszy prawie biedaka z placu kary odnieśli do lazaretu. Co się z nim dalej stało, nie wiem, bośmy zaraz po tym katowaniu dalej pojechali, ale bodaj go tam docerali139.
Każdego, kogo Moskale biją pletnią lub knutem, przywiązują do deski tak, że podchodzi ta deska pod samą brodę, a rękoma i nogami obejmuje skazany tę kobylicę140, a nogi i ręce ma tak przywiązane, że się ruszyć nie może.
Już to żeby temu carowi choć z pięć knutów tak na tej kobylicy wypalić, toćby przynajmniej wiedział, jak to smakuje! Ale taki car to ma się za Boga na ziemi, a myśli, że on nie taki człowiek jak drudzy.