Lecz się myśl mściwa w sercu nie zawzięła.

Ani się rozśmiał, ani się zasmucił,

Lecz dwakroć307 ziewnął i pismo porzucił.

LXIII

Tak orzeł, górnym wybujały lotem,

Ledwo poglądać na niziny raczy,

A, piorunowym nieprzelękły grzmotem,

Kiedy ptaszęta pod sobą obaczy308,

Skrzydeł wspaniałych straszy je łoskotem

I, gdy w ostatniej postrzeże rozpaczy,