Zając w nogi.

Wspojźrzy się poza siebie: aż tuż psy i strzelce!

Strwożon122 wielce,

Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.

Spotkał konia, prosi go, iżby się użalił:

«Weź mnie na grzbiet i unieś!» Koń na to: «Nie mogę,

Ale od innych będziesz miał pewną załogę123».

Jakoż wół się nadarzył. «Ratuj, przyjacielu!»

Wół na to: «Takich jak ja zapewne niewielu

Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie,