Przyjaciele,
(Bo ich miał, choć minister, nieboszczyk) płakali:
Lis raz w raz chwali
Najjaśniejszego króla jegomości
Dzieła pełne dobroci, pełne łaskawości.
Nieznośno to wszystkim było,
A na koniec i lwu się słuchać uprzykrzyło.
Więc biorąc na się postać ponurą i hardą,
Rzekł z gniewem, z wzgardą:
«Lisie! Czym jesteś, z tym się nie wydawaj,