Nie żal mi tego było. Dzień ten obchodzony

Musiał być uroczyście. Dobrego sąsiada

Nieźle czasem podpoić; jejmość była rada,

Wina mieliśmy dosyć, a że dobre było,

Cieszyliśmy się pięknie i nieźle się piło.

Trwała uczta do świtu. W południe się budzę,

Cięży głowa jak ołów, krztuszę się i nudzę1;

Jejmość radzi herbatę, lecz to trunek mdlący.

Jakoś koło apteczki2 przeszedłem niechcący,

Hanyżek3 mnie zaleciał, trochę nie zawadzi.