Trunkiem według potrzeby gdy pragnienie gaszą,

Nie biorą nad potrzebę; człek, co nimi gardzi,

Gorzej od nich gdy działa, podlejszy tym bardziéj.

Mniejsza guzy i plastry, to zapłata zbrodni,

Większej kary, obelgi takowi są godni,

Co w dzikim zaślepieniu występni i zdrożni,

Rozum, który człowieka od bydlęcia rożni,

Śmią za lada przyczyną przytępiać lub tracić.

Jakiż zysk taką szkodę potrafi zapłacić?

Jaka korzyść tak wielką utratę nadgrodzi?