„Schowajże go do klatki, bo ja się go boję;

A tego jeszcze bardziej. Cóż to za wspaniałość?”

„Jest to mędrzec, co posiadł wszystką doskonałość;

On poprawia, w czym dawne pobłądziły wieki”.

„Skądże jemu ta biegłość?” „Od gminu daleki,

Nie będzie z nami gadał”. „Niechże i nie gada.

Ale któż z niego mądrość tak wielką wybada?”

„Nikt”. „Pewnie skryty”. „Jawny”. „Jakże to?” „Opowiem:

Najprzód trzeba o mędrcach to wiedzieć, albowiem

Nie tacy oni prości, jacy dawni byli,