Zmówił cztery różańce, na gromnice dmuchał,

Wpisał się w wszystkie bractwa, dwie godziny klęczał,

Krzywił się, szeptał, mrugał i wzdychał, i jęczał,

A pieniądze dał w lichwę. Święte są pacierze,

Zdatne bractwa18, lecz temu, co daje, nie bierze.

Syp fundusze, a kradnij, Bóg ofiarą wzgardzi.

Tacy byli, mniemaną pobożnością hardzi,

Owi faryzeusze19 i wyschli, i smutni,

A w łakomstwie niesyci, w dumie absolutni,

Mściwi, krnąbrni, łakomi, nieludzcy, oszczerce.