Jakkolwiek bowiem miłość nie rozważa i nie rozumuje, nie brak dowodów i na to, że na możność zakochania się w tym lub owym człowieku wpływają bardzo potężnie nasze ogólne poglądy, przyzwyczajenia, przesądy, to wszystko, co się na nasze życie umysłowe składa. Wiemy przecież bardzo dobrze, że jest rzeczą rzadką, by panna z wyższej towarzyskiej sfery zakochała się w mężczyźnie, który np. palcami nos obciera i rąk nie myje. Panny z prowincji, na wsi wychowane, darzą najchętniej swą sympatią młodzież, która zręcznie konno jeździ, celnie strzela i zgrabnie tańczy. Choćby młodzieniec posiadał wiedzę mędrca, a serce apostoła, pozbawiony tych zalet wydałby im się przeważnie tylko śmieszną, niezdarną kreaturą.
Natomiast panny żyjące w kole inteligencji miejskiej uważają czasem za niemożliwość zakochanie się w człowieku, który nie kończył uniwersytetu.
Ponieważ nie znają życia, ani istoty małżeńskiego stosunku, ulegają pierwszej lepszej podniecie ze sfery tych wyobrażeń, które im są najbliższe i najlepiej znane. Reszty przymiotów dopożycza ukochanemu wyobraźnia panieńska, a całą treść ich miłości stanowi rozbudzenie zmysłów.
Tym się też tłumaczy gromadne zakochiwanie się panien w aktorach, śpiewakach, muzykach i w ogóle w osobistościach głośnych, choćby czasem rozgłos swój zawdzięczali takim cechom, które ich wcale na mężów i ojców nie kwalifikują. Stąd też wynikają pensjonarskie uwielbienia dla starych profesorów, adoracje dewotek dla księży i te prawdziwe klęski rodzin, spowodowane przez typowych pożeraczy serc, którzy nieraz magnetyczny wpływ swój na kobiety zawdzięczają wyłącznie swej opinii ludzi niebezpiecznych. Czasem kariera takiego Don Juana18 zaczyna się po prostu od nieuczciwych przechwałek, szarpiących opinię osób dotąd nieposzlakowanych, a właściwy kobietom popęd do owczego naśladownictwa i brak samodzielności sprawia, że wydaje im się rzeczą równie niemożliwą oprzeć się temu, któremu się dotychczas żadna nie oparła, jak zakochać się w takim, za którego poprzednio już dwie przyjaciółki wyjść nie chciały.
Sądzę, że gdyby panny wcześniej przywykały patrzeć na miłość jako na łącznik duchowy dwóch istot, a zarazem jako na pierwszy szczebel wiodący do macierzyństwa, na małżeństwo jako na ścisły duchowy i fizyczny związek mający na celu oprócz wspólności życia i wydawanie potomstwa, może by ich miłosne zapały nie błąkały się po takich manowcach i nie tak często w przepaść je wiodły.
Pragnęłabym, abyś przy zachowaniu wszystkich poprzednio przeze mnie wyłuszczonych rad nigdy nie traciła z oczu tej prawdy, że twe najgorliwsze usiłowania w celu zapewnienia twym dzieciom zdrowia i dobrego wychowania iść muszą na marne i w niwecz się obrócić, jeżeli twym wspólnikiem w tak ważnym zadaniu będzie człowiek nieposiadający zalet dla męża i ojca niezbędnych.
Choćby ciało twoje było zdrowe, jędrne, doskonale zbudowane, twa krew czysta jak źródła górskie, a twoja troskliwość macierzyńska niezrównana, zmuszona będziesz rodzić i wychowywać kaleki, cherlaków, niedołęgów lub idiotów, jeżeli ojciec choroby swe i ułomności im przekaże.
Twoja własna młodość, czerstwość i uroda zwiędnąć mogą skutkiem nieuleczalnych chorób, biorących początek w niewłaściwym związku. Może zupełnie będziesz się musiała wyrzec pociech macierzyńskich, może życiem dzieci lub życiem własnym przypłacisz zgubny krok, do którego cię miłość popchnęła.
Jakkolwiek wpływ organizmu matki na rozwój organizmu dziecka jest większy, jakkolwiek wychowanie naszych dziewcząt przeważnie warunkom higieny nie odpowiada, to jednak każdy człowiek doświadczony przyznać musi, że dziś niebezpieczeństwa grożące przyszłym pokoleniom ze strony ojców najmniej po trzykroć przewyższają te, które im zagrażają ze strony matek. Wychowanie mężczyzn jest nie mniej wadliwe niż wychowanie kobiet, a ich luźne pojęcia moralne, fałszywe przywileje, którymi się cieszą, i zgubna tolerancja, która wszelkie wybryki młodzieży otacza, pozwalając jej szumieć, póki się w jarzmo małżeńskie nie wprzęgnie, naraża młodych ludzi na choroby, które nie tylko im życie skracają i zdrowie rujnują, lecz mszczą się na bliższych i dalszych pokoleniach, które z nich początek biorą.
Wiem, że tobie samej trudno będzie się informować o zdrowie twego narzeczonego; jest to raczej obowiązkiem rodziców lub opiekunów. Jeżeli jednak zabraknie ci mojej opieki, przypuszczam, że zawsze mieć będziesz przy sobie kogoś ze starszych zaufanych przyjaciół, który by się tej roli podjął i ciebie od najstraszniejszej klęski życiowej uchronić zdołał.