Dlaczego energetycy nie noszą mizerykordii w kieszeniach kombinezonów
„Spotkałem ciebie na wagarach, oddałaś mi się za dolara,
łapsiura, łapsiura”, śpiewa miody ksiądz. Z gitarą, w sutannie w plakietkach,
owinięty kółeczkiem dziewczyn w obcisłych spodniach i
chłopaków z indiańskimi przepaskami na włosach. Nawet jeśli znudzone,
twarze są poważne, piosenka tak naprawdę opiewa co innego,
to Wojtek dorobił księdzu dymek z napisem jak w komiksie.
Sytuacja jest złożona, wolałbym opisywać rzeczy najprostsze:
jak sznur kawalerii przechodzi przez rzekę albo skupione trwanie u spodu przedmiotów
przezieradeł z rosy obracających o 180°