świętemu spokojowi tego domu. Rozwydrzone radio

ze sterczącym szydłem szydzi z myśli pająków

i korników. Krzykliwe kolory skarpetek

są nie na miejscu, ledwie je utrzymują spinacze do bielizny.

Rozklejają się łóżka odwykłe od tego rodzaju

posunięć. Rozglądam się, zaglądam, wszędzie umieranie. Samo życie.