Doczesne piękno ciał kruchszych niż flakony perfum. Pośród targowiska
wagi i miary, zegary i liczydła, zniewagi. I góry relikwii za granicami miast.
Młyny Boże
Dzwonią na „Anioł Pański”. Daremnie księżulo
szarpie się ze sznurem, nikt nie odrywa rąk
od warsztatu. By nadać sens nucie spiżu,
odmawiam pod nosem triadę wbitą do głowy w dzieciństwie.
Antyczne zdrowaśki. magiczne „słowo — ciałem”.
Tykanie budzika daje rytmiczną podstawę.
Spacery z Dawidem mają swój ryt i własne ikony,