O świcie drwal wstał i miał się znowu udać do lasu, zażądał przeto, ażeby żona wysłała mu obiad przez drugą córkę.
— Wezmę tym razem worek soczewicy. Jej ziarnka są większe, niż ziarnka prosa i dlatego łatwiej je spostrzeże i drogi nie zmyli.
W południe, dziewczyna poszła do lasu ze strawą, ptaki leśne wybrały wszystkie ziarnka co do jednego i nie zostawiły z nich ani śladu.
Dziewczyna błąkała się po lesie aż do późnej nocy i znowu trafiła na chatę starca, którego poprosiła o przytułek5 nocny.
Starzec o białej brodzie, zwrócił się znowu do inwentarza pod piecem i pyta:
Kurko, kogutku,
A i ty krowo,
Co odpowiecie
Na takie słowo?
— Duks! — odparły znowu, i wszystko stało się tak samo, jak dnia poprzedniego.